Włosy latem - Portal dla Kobiet

Szukaj
Przejdź do treści

Menu główne:

Twoje włosy



Włosy latem,

    Mamy taki uroczy klimat, że zawsze można na coś narzekać. Teraz jest za gorąco i za sucho, na przykład. Jeszcze parę miesięcy temu pisałem, że nasz umiarkowanie, nieumiarkowany klimat, charakteryzuje się przedwiośniem, przedleciem, pedjesienią i przedzimiem, delikatnie pomijając pory roku.

    W 2010 jest inaczej, była prawdziwa zima, prawdziwa wiosna, która zresztą przeżyłem pierwszy raz w życiu – po prostu nie pamiętam prawdziwej wiosny z wcześniej, teraz mamy prawdziwe lato.

    Dla naszych włosów oznacza to kolejne skrajne warunki. Polki mają delikatne, cienkie włosy dość jasne, przetłuszczającą się skórę i suche włosy. To nie jest materiał na upały i taki atak promieni. Wiele dziewczyn lekceważy sobie niebezpieczeństwo, na jakie naraża włosy, przebywając w mieście. No bo skoro pracuję i tylko trochę jestem na słońcu, to co to mi zaszkodzi.... Ano jednak! Bo czytałem gdzieś,
że jedna godzina na powietrzu teraz, to taka sama dawka promieni UVA i UVB, jak czterdzieści godzin w lutym. Osoby o szczególnych skłonnościach do opalania wiedzą, że można się opalić od słońca za chmurami. Nic dziwnego, że potem włosy są suche i zniszczone. Kolor się dewastuje trzy razy szybciej niż normalnie. Szczególnie latem, panie, które przychodzą regularnie na farbowanie wpadają na odświerzenie koloru, częściej niż w innych porach roku. Nie trzeba w tej chwili za każdym razem robić pełnej koloryzacji. Mało kto wie, że teraz są trzy główne sposoby koloryzacji włosów, dotkniętych w przeszłości przez farbę. Można je pofarbować klasyzycznym koloryzantem, który najpierw dziesięć minut podjaśnia podkład – włos, czym trochę zawsze go uszkadza, potem dziesięć minut pigmentuje i dziesięć minut pielęgnuje. Są też koloryzacje odnawiające kolor, które dziesięć minut pigmentują włos, a potem dwadzieścia minut pielęgnują, tak że włosy po koloryzacji są ładniejsze, niż przed. Te koloryzacje odnawiające, nie nadają się na nie farbowane włosy i mogą tylko nadać kolor włosom już wcześniej traktowanym przez chemię. Poza tym moą one zabarwić ton, w ton lub przyciemnić i nie rozjaśnią.

    Są jeszcze sposoby na zintensyfikowanie koloru, szczególnie nienaturalnego, miedzi, machoni, czy fioletów, za pomocą produktów, które nie zawierają amoniaku, czy wody utlenionej i działają na trochę innej zasadzie. Obklejają włos z zewnątrz pigmentem, który do tego rozświetla
i odbija we wszystkie strony światło, bo jest skonstuowany w formie kryształu, jak cukier. W praktyce zawodowej często łączę te techniki, obklejając włos na konieć zabiegu koloryzacji. Bo wtedy łuska włosa się nie uchyla i ogólnie efekt jest trwalszy.

    Teraz na rynku pojawiają się farby na bazie olejowej, jak sławna INOA l’Oreal’a. Ocvzywiście inne firmy też już mają takie produkty,
bo nie oszukujmy się, światek wynalazków chemicznych Europy jest mały i żadna firma nie jest w stanie uzyskać przewagi technolgicznej na dłużej. Te farby nie przetrawią włosa, czyli go nie przepigmentują, zostawią ładniejsze po, niż przed, dodatkowo bardzo pielęgnują w trakcie, tak, że po kilku zabiegach włosy są miękkie i zregenerowane. Wadą tych technik, główną, jest słaby wybór kolorystyczny farb, brak blondów, fatalny wybór odcieni chłodnych. Farba w wydaniu INOA, wymaga niesłychanie dużo zachodu i kosztuje fortunę.
  
    Dla dziewczyn oczekujących jednak właściwości pielęgnacyjnych, jako priorytet i utrzymujących naturalna kolorystykę włosów,
warte polecenia.
  
    Pozostając, przy tradycyjnych, dobrze sprawdzonych oksydantach, jak widzicie, przy zastospowaniu w salonie trzech różnych technik koloryzacyjnych, można również uzyskać, niesamowite kolory i świetny efekt pielęgnacyjny.
  
    W Polsce wciąż dość mało popularne są serie letnie, chroniące włosy przed skutkami promieniowania, upału i często zmywające skutecznie sól morską, czy chlor. Może dotąd był to problem finansowy, ale teraz ceny tak się zmieniły, że „lepszy“ szampon w drogierii sieciowej kosztuje około dwudziestu złotych, a u mnie w salonie półce stoją profesjonalne, bardzo dobre jakościowo produkty za 29, w większej pojemności i bardziej wydajne. W tej sytuacji, można spokojnie sięgać po rozwiązania profesjonalne, bez obawy o swoją kieszeń.
  
    Szczególnie, że silne światło to nawet jednynie spacer po pracy, czy chwila w wekend. Moi znajomi wyprzedawali meble z byłego mieszkania studenckigo. Słusznie Ci się kojarzy takie mieszkanie. Tak, to były tego typu rzeczy? Mieli tak ochydne fotele, że nawet im było wstyd je sprzedawać. W końcu wystawili je po 15 złotych za sztukę – czyli za dwa w cenie szamponu u mnie, a ja głupi pisałem, że kosmetyki robią się niedrogie, a tu proszę można za to gościnny sobie umeblować.
  
    Zgłosiła się kobieta, która przyszła zz jakąś koleżanką. Obie urodą i wiekiem łeb, w łeb szły z fotelami. Najpierw zrobiły awanturę, że to miało być piętnaście za oba fotele, w końcu kupiły je i w ostatniej chwili podmieniły sprytnym ruchem pięciozłotową monetę na jednozłotową. Potem chwyciły te wielkie fotele i zaczęły z nimi biec po schodach kamienicy.
  
    Dziewczyna, sprzadająca im te meble zorientowała się po chwili, ale one już uciekły ze sprzętami. Wszystko działo się w trzydziestostopniowym upale. Więc od razu wyjaśniam, tych pań moje radu się nie tyczyły. Co prawda posiadają potencjał finansowy czterech zaoszczędzonych złotych, ale moim zdaniem naraziły włosy na ekstremalne warunki.

SławekStawarczyk.pl
Fryzjer zautor felietonów i książek.

 
Copyright 2016. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego